Sokołowski Adam - .koniec
Przyszło spokojnie, w rozmowie się wyjawiło.
Nie zwaliło z nóg, w ziemię nie wbiło.
Lecz nie mogłem dłużej znieść, bólu prawdy
Dla Ciebie tak mało istotnej, dla mnie jakże ważnej.
Trymestr czasu uczucia skrywanego
w sekundy trzy pękło, spłonęło.
Nie płaczę, cierpię, chcę zapomnieć
Nie Ciebie lecz męczące uczucie - tak wielce niespełnione
Z mojej strony chore, bo nigdy nie wyjawione.
Twej winy żadnej, żalu nie mam, lecz gniew do losu
za taką ironię, pełną powalających ciosów.
Nie zwaliło z nóg, w ziemię nie wbiło.
Lecz nie mogłem dłużej znieść, bólu prawdy
Dla Ciebie tak mało istotnej, dla mnie jakże ważnej.
Trymestr czasu uczucia skrywanego
w sekundy trzy pękło, spłonęło.
Nie płaczę, cierpię, chcę zapomnieć
Nie Ciebie lecz męczące uczucie - tak wielce niespełnione
Z mojej strony chore, bo nigdy nie wyjawione.
Twej winy żadnej, żalu nie mam, lecz gniew do losu
za taką ironię, pełną powalających ciosów.
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
smutek, rozczarowanie
smutek, rozczarowanie