bluerose - śmierć 2
W bladej masce śmierci
W jej obliczu szukam siebie
By zapomnieć chwile te
I tęsknoty wyrzec się
Jak odnaleźć strzępy życia
Wciąż szargane przez ten wiatr
I zapomnieć chwile te
I zapomnieć twoją śmierć
By zapłonął blask pochodni
I rozświetlał wszystkie dni
Słońce zgasło nie zapłonie
W ciemność wpadłam
W labiryncie nocy szukam dnia
Wiem nie odnajdę nigdy już
Słońca blasku nocą dnia
Na marzeniach budowałam świat
One prysły znikłam ja
W tej otchłani wspomnień pogrążając się
Zatracając każdy dzień
W pustkę wpadłam
Teraz wiem nie odnajdę nigdy Cię
Pochowano mnie wraz z Tobą
Moją duszę lecz nie ciało
Istnieć muszę już nie żyć
To okrutny ludzki byt
Bo początek końcem jest
A koniec początkiem
I zbyt późno by żyć
A zbyt wcześnie by umrzeć
Istnieć w przestrzeni
Między życia a śmierci bramą
W jej obliczu szukam siebie
By zapomnieć chwile te
I tęsknoty wyrzec się
Jak odnaleźć strzępy życia
Wciąż szargane przez ten wiatr
I zapomnieć chwile te
I zapomnieć twoją śmierć
By zapłonął blask pochodni
I rozświetlał wszystkie dni
Słońce zgasło nie zapłonie
W ciemność wpadłam
W labiryncie nocy szukam dnia
Wiem nie odnajdę nigdy już
Słońca blasku nocą dnia
Na marzeniach budowałam świat
One prysły znikłam ja
W tej otchłani wspomnień pogrążając się
Zatracając każdy dzień
W pustkę wpadłam
Teraz wiem nie odnajdę nigdy Cię
Pochowano mnie wraz z Tobą
Moją duszę lecz nie ciało
Istnieć muszę już nie żyć
To okrutny ludzki byt
Bo początek końcem jest
A koniec początkiem
I zbyt późno by żyć
A zbyt wcześnie by umrzeć
Istnieć w przestrzeni
Między życia a śmierci bramą
Kategoria:
Debiuty amatorskie
Debiuty amatorskie
Tagi tego wiersza:
śmierć przeszłość
śmierć przeszłość